UWAGA: Portal dowcipas nie odpowiada za szkody i powikłania, które mogą być wynikiem długotrwałego śmiechu do rozpuku po przeczytaniu zamieszczonych tu dowcipów. Nie odpowiadamy także za straty kalorii utraconych w wyniku śmiechu (podczas śmiechu poruszanych jest około 60 mięśni) oraz za przyspieszenie powstawania zmarszczek mimicznych!
Idzie garbaty o polnocy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upior i mowi: - Dawaj pieniadze! - Nie mam. - A co masz? - Garba - To dawaj I zabral. A garbaty szczesliwie wrocil do domu i opowiedzial o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chcial byc znowu zdrowy i poszedl w nocy na cmentarz. Historia sie powtorzyla.Wyskoczyl upior i mowi: - Masz garba? - Nie - To masz!
StĹuczka na Ĺrodku skrzyĹźowania. Jeden samochĂłd caĹy wypchany napakowanymi dresiarzami, w drugim siedzi zwykĹy facet. Dresiarze wysiadajÄ z auta i krzyczÄ do goĹcia: - Wysiadaj, k, napieralamy siÄ! RozĹeĹ nam furÄ, ty ch! Facet przestraszony odpowiada: - Panowie, ale... ale panowie nooo, no proszÄ was! Jak to napieralamy siÄ?! PrzecieĹź ja jestem chudy i jestem sam, a was caĹy tabun i jeszcze tacy napakowani! PrzecieĹź ja nie mam szans :(. To niesprawiedliwe! Dresiarze odsunÄli siÄ na chwilÄ i po krĂłtkiej naradzie ich szef mĂłwi: - No dobra, Masa i Byku bÄdÄ z tobÄ .
James Bond, agent 007 wchodzi do knajpy, siada przy barze i zamawia wĂłdkÄ Martini, wstrzÄ niÄtÄ , nie mieszanÄ . RozglÄ da siÄ uwaĹźnie po lokalu i spostrzega wprost nieprzeciÄtnej urody kobietÄ, siedzÄ cÄ przy stoliku w drugim koĹcu baru przy Ĺcianie. Nie podchodzi jednak do niej tylko wyminiajÄ spojrzenia. Nieznajoma nie wytrzymaĹa jednak dĹugo, podeszĹa do Bonda i przedstawiĹa siÄ. James skinÄ Ĺ gĹowÄ i powiedziaĹ: - Jestem Bond, James Bond... WidzÄ c, Ĺźe dalsza rozmowa siÄ nie klei, kobieta zaczepia Bonda i mĂłwi: - Ale masz extra zegarek. Bond popatrzyĹ... - Ten zegarek pokazuje mi to, czego ludzkie oko nie widzi Kobieta ze zdziwieniem: - Jak to jest moĹźliwe? Bond: - PokaĹźÄ pani... o, na przykĹad widzÄ, Ĺźe pani nie ma na sobie majtek... Kobieta patrzy z lekkim umiechem i mĂłwi: - Ten zegarek jest chyba zepsuty, bo ja akurat mam na sobie majtki Bond lekko zmieszany, podwija rÄkaw, puka w szybkÄ zegarka i mĂłwi: - O cholera! znowu spieszy siÄ o godzinÄ!
Do hotelu w ZwiÄ zku Radzieckim późnÄ porÄ przybyĹ podróşny: - PoproszÄ o pokĂłj na jednÄ noc. - Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju piÄcioosobowym. - MoĹźe byÄ, w koĹcu to tylko jedna noc - odpowiedziaĹ podróşny i pomaszerowaĹ do wskazanego pokoju. UĹoĹźyĹ siÄ wygodnie i zamierzaĹ zasnÄ Ä, ale wspĂłĹtowarzysze grali w brydĹźa, opowiadali sobie kawaĹy i co chwila wybuchali gĹoĹnym Ĺmiechem. Podróşny ubraĹ siÄ i zszedĹ do recepcji: - PoproszÄ 5 herbat na gĂłrÄ za jakieĹ 10 minut. WrĂłciĹ do pokoju i mĂłwi: - Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecieĹź tutaj moĹźe byÄ zaĹoĹźony podsĹuch! - Co pan! w hotelu? - MoĹźemy to Ĺatwo sprawdziÄ - panie kapitanie! poproszÄ 5 herbat pod 14-stkÄ. RzeczywiĹcie, w tym momencie przynoszÄ herbatÄ. WspĂłĹtowarzysze z lekkÄ obawÄ kĹadÄ siÄ spaÄ. Rano podróşny wstaje i widzi Ĺźe prĂłcz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji: - Co siÄ staĹo z moimi wspĂłĹlokatorami? - Rano zabraĹa ich milicja. - A mnie dlaczego nie zabrali? - Bo kapitanowi spodobaĹ siÄ ten dowcip z herbatÄ .
Przychodzi Indianin do wodza i mĂłwi: - Dlaczego mamy takie brzydkie imiona? - Brzydkie? A nie podoba ci siÄ imiÄ syna Sokole Oko? - No... podoba... - A imiÄ brata, RyczÄ cy NiedĹşwiedĹş? - No... podoba... - To nie zawracaj mi gĹowy ĹmierdzÄ cy Mokasynie!
Do pracy przy hodowli zwierzÄ t zgĹasza siÄ pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi. - MoĹźe zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - Ĺźe rozumiem mowÄ zwierzÄ t. - Taa? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodĹşmy do krĂłwek, zobaczymy co pan potrafi. WchodzÄ do krĂłwek a tu krasula Muuuu! - Co ona powiedziaĹa? - Ĺťe daje 10 litrĂłw mleka, a wy wpisujecie tylko 4. - O kurde! Ale chodĹşmy do Ĺwinek. WchodzÄ do Ĺwinek, a tu Chrum, chrum! - A ta co powiedziaĹa? - Ze daje 5 prosiÄ t, a wy wpisujecie 3. - O, ja pier... ChodĹşmy jeszcze do baranĂłw. W drodze przez podwĂłrko mijajÄ kozÄ a ta Meeeee! - Pan jej nie sĹucha - szybko mĂłwi dyrektor - to byĹo dawno i byĹem wtedy pijany...
Siedzi w pokoju dwoje SZYBKICH. SiedzÄ , nic nie robiÄ - nuda. Pierwszy: - MoĹźe herbatÄ zrobimy? - Dobry pomysĹ. I nagle w pokoju wicher - czajnik wstawili na kuchenkÄ, herbatÄ do szklanek wrzucili, wrzÄ tkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali do stoĹu - wszystko trwaĹo nie wiÄcej niĹź 8 sekund. Wypili, siedzÄ , nic nie robiÄ - nuda. Drugi: - MoĹźe zadzwonimy do Wacka? WĂłdki przywiezie, dziewczynki jakieĹ ze sobÄ weĹşmie? - Dobry pomysĹ. I Ĺmiga do telefonu, podnosi sĹuchawkÄ, z prÄdkoĹciÄ dĹşwiÄku wybiera numer i mĂłwi jakby strzelaĹ z kaĹasznikowa: - Wacek, przjĹźdĹźj, nudn, wdkÄ przwĹş, o dziwcznch nie zpmnij! MinÄĹy 2 sekundy i rozlega siÄ dzwonek. Obydwoje rzucajÄ siÄ w kierunku drzwi, otwierajÄ bĹyskawicznie 5 zamkĂłw i patrzÄ , a za drzwiami nikogo, tylko powoli, koĹyszÄ c siÄ na wietrze opada pod drzwi kartka papieru. PodnoszÄ , czytajÄ : - PoszliĹmy w pidu, jak dĹugo kura moĹźna czekaÄ????