UWAGA: Portal dowcipas nie odpowiada za szkody i powikłania, które mogą być wynikiem długotrwałego śmiechu do rozpuku po przeczytaniu zamieszczonych tu dowcipów. Nie odpowiadamy także za straty kalorii utraconych w wyniku śmiechu (podczas śmiechu poruszanych jest około 60 mięśni) oraz za przyspieszenie powstawania zmarszczek mimicznych!
DwĂłch kolegĂłw jechaĹo samochodem. Gdy przejechali skrzyĹźowanie na czerwonym Ĺwietle, ten siedzÄ cy na fotelu dla pasaĹźera, myĹlÄ c, Ĺźe kolega po prostu tego nie zauwaĹźyĹ, w ogĂłle nie zareagowaĹ. Jednak gdy zdarzyĹo siÄ to po raz drugi, pasaĹźer zaniepokojony spytaĹ: - Czemu przejeĹźdĹźasz na czerwonym? - Spokojnie, mĂłj szwagier zawsze tak robi i nic mu siÄ jeszcze nie staĹo. JadÄ dalej. Kiedy podjechali do nastÄpnego skrzyĹźowania podczas gdy ĹwieciĹo siÄ zielone ĹwiatĹo, kierowca niespodziewanie siÄ zatrzymaĹ. Zdziwiony kolega pyta: - Dlaczego siÄ zatrzymujesz, przecieĹź mamy zielone?! - A jak szwagier bÄdzie jechaĹ?!
Cztery dresy jadÄ nowiutka BMW. W pewnym niefortunnym momencie walnÄ Ĺ w nich maluch. Zdenerwowani wysiedli z BMW. Po podejĹciu do drzwi malucha jeden z nich wybiĹ szybÄ, wyciÄ gnÄ Ĺ przez niÄ kierowcÄ malucha i mĂłwi: - No, to teraz bÄdzie wpie... - AleĹź panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam, sĹaby, maĹy a was jest czterech... Dresy odwrĂłciĹy siÄ by omĂłwic sytuacje i po chwili jeden z nich mĂłwi: - No dobra, to Basior i Grucha sÄ z tobÄ ...
Jedzie sobie czoĹg koĹo niego jedzie maluch, a goĹÄ z czoĹgu krzyczy: - Maluch ma silnik w dupie! A koleĹ z malucha na to: - WolÄ mieÄ silnik w dupie niĹź fiuta na czole.
Kierowca zatrzymuje samochĂłd i zabiera autostopowiczkÄ, ktĂłra jednak ostrzega go, Ĺźe strasznie jej z ust Ĺmierdzi. ByĹa ĹadnÄ babkÄ wiÄc facet pozwoliĹ jej wsiÄ ĹÄ, jednakĹźe po stu metrach wyrzuciĹ jÄ z samochodu, bo strasznie ĹmierdziaĹo. ZatrzymaĹa jeszcze jednego, sytuacja siÄ powtĂłrzyĹa. I jeszcze jednego ... AĹź wreszcie zatrzymaĹa faceta, ktĂłry powiedziaĹ, Ĺźe ma katar wiÄc nic nie poczuje, wsiadĹa ledwie przejechali dwieĹcie metrĂłw facet zjeĹźdĹźa na pobocze i krzyczy: - Wysiadaj! Wysiadaj! - No jak to, przecieĹź Pan mĂłwiĹ, Ĺźe ma Pan Katar i nic Pan nie poczuje! - Bo nic nie czujÄ ale tak tu capi, Ĺźe aĹź w oczy szczypie...!
MaĹa dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku... Podchodzi do niej ksiÄ dz i pyta: - Jak siÄ nazywasz, dziewczynko? - Mam na imiÄ PĹatek. KsiÄ dz zrobiĹ wielkie oczy i pyta: - Ooo, a skÄ d siÄ wziÄĹo tak egzotyczne imiÄ? - Widzi ksiÄ dz to drzewo? SzeĹÄ lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miĹoĹÄ... Potem pod tym drzewem gorÄ co siÄ kochali... Kochali siÄ tak mocno, Ĺźe z drzewa zaczÄĹy siÄ sypaÄ pĹatki kwiatĂłw, okrywajÄ c ich nagie ciaĹa... KsiÄ dz zrobiĹ jeszcze wiÄksze oczy, pogĹadziĹ maĹÄ po gĹĂłwce mĂłwiÄ c: - PiÄkna historia z tym twoim imieniem. A jak siÄ wabi twĂłj piesek? Dziewczyka: - Pigi. KsiÄ dz jest zdziwiony, gdyĹź czekaĹ na rĂłwnie zadziwiajÄ cÄ historiÄ jak poprzednia, wiÄc pyta: - A dlaczego ma tak na imiÄ? - Bo rucha Ĺwinie!
Baba w sklepie pyta siÄ: - Przepraszam, czy mogÄ przymierzyÄ tÄ sukienkÄ na wystawie? Na to sprzedawczyni: - Bardzo proszÄ ale mamy teĹź przymierzalniÄ.
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszĹa do Deutsche Bank z torbÄ peĹnÄ pieniÄdzy. PodeszĹa do stanowiska i poprosiĹa o prywatnÄ rozmowÄ z prezesem banku, gdyĹź chciaĹa otworzyÄ konto, a proszÄ zrozumieÄ, chodzi o wielka sumÄ pieniÄdzy... Po dĹugotrwaĹych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkaÄ siÄ z prezesem, bo w koĹcu nasz klient - nasz pan. Prezes spytaĹ o kwotÄ, jakÄ starsza pani zamierzaĹa wpĹaciÄ. Ona zaĹ odpowiedziaĹa, ze chodzi o 50 milionĂłw EURO. Po czym otworzyĹa torbÄ, zeby go przekonaÄ, iz tak jest w rzeczywistoĹci. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniÄdzy. - Szanowna pani, jestem zaskoczony iloĹciÄ pieniÄdzy, jakÄ ma pani przy sobie! Jak pani tego dokonaĹa? Klientka na to: - CaĹkiem prosto. ZakĹadam siÄ. - ZakĹada siÄ pani? - pyta prezes - Ale o co?. Starsza pani odpowiada: - CĂłz, o wszystko co moĹźliwe. Na przykĹad mogÄ SiÄ z panem zaĹoĹźyÄ o 25.000 EUR, ze paĹskie jaja sÄ kwadratowe! Prezes zaĹmiaĹ sie gĹoĹno i powiedziaĹ: - PrzecieĹź to Ĺmieszne! W ten sposĂłb nie mogĹaby pani nigdy tak duĹźo zarobiÄ. - Cóş, przecieĹź powiedziaĹam, ze w ten sposĂłb zarobiĹam moje pieniÄ dze. ByĹby pan gotowy zaĹoĹźyÄ siÄ ze mnÄ ? AleĹź oczywiĹcie - odpowiedziaĹ prezes (w koĹcu szĹo o mnĂłstwo pieniÄdzy). - zakĹadam siÄ, o 25.000 EUR, ze moje jaja nie sÄ kwadratowe. Starsza pani odpowiada: ZakĹad stoi, ale poniewaĹź stawkÄ sÄ duĹźe pieniÄ dze, czy mogÄ przyjĹÄ jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, Ĺźeby sprawdziÄ naocznie i przy Ĺwiadku? - Jasne, prezes wykazaĹ zrozumienie. Cala noc prezes byĹ niesamowicie nerwowy i spÄdziĹ wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdujÄ siÄ w swojej dotychczasowej formie. Z jednej i drugiej strony. W koĹcu przy pomocy gĹupiego testu osiÄ gnÄ Ĺ 100-rocentowa pewnoĹÄ. Wygra ten zakĹad ! NastÄpnego ranka o 10.00 przyszĹa starsza dama ze swoim prawnikiem do banku. PrzedstawiĹa sobie obu panĂłw i powtĂłrzyĹa, iĹź chodzi o zakĹad, ktĂłrego stawkÄ jest 25.000 EUR. Prezes zaakceptowaĹ zakĹad, iĹź jego jaja nie sÄ kwadratowe. W celu przekonania siÄ o tym fakcie, poprosiĹa go dama o opuszczenie spodni. Prezes opuĹciĹ spodnie. Starsza pani nachyliĹa siÄ, spojrzaĹa uwaĹźnie i spytaĹa ostroĹźnie, czy moĹźe dotknÄ Ä jaj. - No dobrze - odpowiedziaĹ prezes. - 25.000 EUR sÄ tego warte i mogÄ zrozumieÄ, ze chce siÄ pani do koĹca przekonaÄ. Starsza pani ponownie siÄ nachyliĹa i wziÄĹa piĹeczki w swoje dĹonie. Wtedy prezes zauwaĹźyĹ, ze prawnik zaczyna uderzaÄ gĹowÄ w ĹcianÄ. Prezes pyta wiec kobietÄ: Co sie staĹo z tym pani prawnikiem? Na to ona: Nic, zaĹoĹźyĹam siÄ z nim tylko o 100.000 EURO, ze dzisiaj o godz. 10.00 bÄdÄ trzymaĹa w dĹoniach jaja prezesa Deutsche Bank.