UWAGA: Portal dowcipas nie odpowiada za szkody i powikłania, które mogą być wynikiem długotrwałego śmiechu do rozpuku po przeczytaniu zamieszczonych tu dowcipów. Nie odpowiadamy także za straty kalorii utraconych w wyniku śmiechu (podczas śmiechu poruszanych jest około 60 mięśni) oraz za przyspieszenie powstawania zmarszczek mimicznych!
KsiÄdzu ginÄĹa mÄ ka. PodejrzewaĹ organistÄ, wiÄc postanowiĹ dobraÄ siÄ do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonaĹu, a ksiÄ dz bez wstÄpĂłw pyta: - Nie wiesz, kto mi mÄ kÄ kradnie? - Co ksiÄ dz mĂłwi? - Kto mi mÄ kÄ kradnie? - Tu nic nie sĹychaÄ - odpowiada sprytny organista. - Co ty opowiadasz! - ZamieĹmy siÄ miejscami, to zobaczymy. Zamienili siÄ miejscami. - A nie wie ksiÄ dz, kto zaleca siÄ do mojej Ĺźony? - pyta Antek. - RzeczywiĹcie, tu nic nie sĹychaÄ.
KsiÄ dz odprawia drogÄ krzyĹźowÄ . Przy piÄ tej stacji podbiega do ksiÄdza gosposia i szepce: - ProszÄ ksiÄdza, przyjechali z wydziaĹu finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiÄ dz przeprosi wszystkich i przerwie drogÄ krzyĹźowÄ ! KsiÄ dz szepce do koĹcielnego: - PoprowadĹş za mnie dalej drogÄ krzyĹźowÄ . I tak wszystko przeciÄ gaj, Ĺźebym zdÄ ĹźyĹ wrĂłciÄ na zakoĹczenie! KsiÄdzu spotkanie z urzÄdnikami zajÄĹo wiÄcej czasu niĹź przypuszczaĹ. Po jakimĹ czasie wbiega do koĹcioĹa w nadziei, Ĺźe zdÄ Ĺźy na ostatniÄ , czternastÄ stacjÄ drogi krzyĹźowej. Nastawia uszu i sĹyszy gĹos koĹcielnego: - Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piÄ Ä taa! Szymon Cyrenejczyk poĹlubia ĹwiÄtÄ WeronikÄ!
KsiÄ dz i siostra zakonna grajÄ w golfa. KsiÄ dz bierze kija i uderza w piĹkÄ ktĂłra toczy siÄ w bok i nie wpada do dziury. - A niech to wszyscy diabli!!!! Nie trafiĹem!!! - krzyczy wĹciekĹy ksiÄ dz. - Jak ksiÄ dz tak moĹźe? - pyta siÄ zawstydzona siostra - tak nie moĹźna... co na to Pan powie? KsiÄ dz patrzy siÄ na zakonnicÄ spod oka i przeprasza... juĹź tak nie powie wiÄcej. IdÄ do nastÄpnej dziury i podobnie jak wczeĹniej ksiÄ dz nie trafia: - A niech to wszyscy diabli!!! Nie trafiĹem!!! - znowu rzecze ze zĹoĹciÄ . - Bracie, jaki to wstyd poboĹźnemu tak mĂłwiÄ - upomina go nieco zdenerwowana juĹź siostra. - Ok... juĹź nie bÄdÄ, jeĹli jeszcze raz tak powiem niech piorun z nieba zleci i w Ĺeb mnie trzaĹnie. Poszli do nastÄpnej dziury, ksiÄ dz znowu nie trafiĹ: - A niech to wszyscy diabli!!! Nie trafiĹem!!! - krzyczy ze zĹoĹciÄ . Wtem ciemno siÄ zrobiĹo na Ĺwiecie, coĹ zahuczaĹo, zamruczaĹo i piorun z nieba zleciaĹ i walnÄ Ĺ siostrÄ w Ĺeb. A z nieba sĹychaÄ jÄk: - A niech to wszyscy diabli! Nie trafiĹem!!!...
Pan Kowalski poszedĹ z dzieÄmi do wesoĹego miasteczka i wygraĹ na strzelnicy zabawkÄ. ZawoĹaĹ swoje wszystkie dzieci, Ĺźeby ustaliÄ, ktĂłre z nich jÄ dostanie.
Kolega spotyka Szkota, ktĂłry siÄ zawsze jÄ kaĹ i zauwaĹźa, Ĺźe mĂłwi on pĹynnie. - Jak to siÄ staĹo? - pyta. - ByĹem zmuszony zamĂłwiÄ rozmowÄ bĹyskawicznÄ z Londynem, a wiesz, ile to kosztuje...
- A wiÄc ustalono, Ĺźe obwiniony uderzyĹ poszkodowanego dwa razy piÄĹciÄ w twarz. Czy obwiniony chce coĹ jeszcze dodaÄ? - Nie, wysoki sÄ dzie. SÄ dzÄ, Ĺźe to mu w zupeĹnoĹci wystarczy.
W jednej wsi zimÄ paliĹa siÄ stodoĹa. ZbiegĹa siÄ caĹa wioska. Nagle ktoĹ z tĹumu krzyknÄ Ĺ: - Tak! GrzaÄ to siÄ teraz wszyscy przyszli, ale podpaliÄ to sam musiaĹem!